Wychodzisz z korporacji i wiesz, po prostu wiesz, że ten etap masz za sobą. Nigdy więcej dupogodzin, spotkań bez celu i sensu, na których wszyscy są nieprzygotowani, malowania trawy na zielono, przytakiwania i uśmiechania się do kretynów, od których jesteś zależna. Nawet, jeśli do końca nie wiesz, co dalej, jak to będzie wyglądać, co zamiast korporacji, z pewnością dochodzisz do punktu, w którym uświadamiasz sobie, co dla Ciebie ważne. (Potrzeba sensu? Wpływu? Sprawczości? Niezależność?

Jeśli będziesz podążać za tym, co ważne i działać w zgodzie z tym, dostaniesz mocy, satysfakcji i spełnienia. Nietrudno nam wtedy o konstatację, że najlepiej na świecie by było, gdyby wszystkie korporacje wyginęły.

I jest to zdanie równie prawdziwe co to, że gdyby korporacje nie istniały należałoby je wymyślić.

Gdyby korporacje nie istniały...

Po pierwsze: czy jesteś pewna, że odczułabyś tę radość i moc z podążania za tym, co dla Ciebie ważne, gdybyś nie miała korporacyjnego doświadczenia?

Jest taka bajka o dziecięcych duszach, które przygotowują się do przyjścia na ziemię. Wszystkie mają swoich opiekunów, którzy starają się je nakarmić na zapas miłością, by na ziemi były szczęśliwe. Jeden z nich jednak, zanim nakarmił swoich podopiecznych miłością, dał im popróbować innych smaków (lęku, smutku, zmęczenia). Dzięki temu, kiedy przyszedł czas na miłość, lepiej mogły jej doświadczyć, bo miały więcej punktów odniesienia.

Może dzięki Twoim korporacyjnym doświadczeniom i lękom łatwiej i pełniej odbierasz to, jak pięknie podąża się za tym, co dla Ciebie ważne? Może bez wcześniejszych doświadczeń jeszcze byś sobie nie uświadomiła, co się dla Ciebie liczy?

Oczywiście kwestia, jak potraktujesz czas spędzony w korpo jest wyłącznie Twoim wyborem. Możesz uznać, że były to lata zmarnowane, albo, że był to szkoła, dzięki której teraz możesz sprawniej i mądrzej działać jako wolny przedsiębiorca.

Zobacz, w jaki sposób możesz skorzystać z cech korporacji, które wkurzają, gdy na korpo jesteś zdana, a pomagają, gdy traktujesz je jako opcję:

1.  Struktura i procedury.  Bywają wkurzające i bezsensowne, gdy w nich tkwisz. Potrafią usztywnić i stawać się sztuką dla sztuki, mogą odbierać energię i pakować w absurdalne sytuacje niemożności i musialności. Ale z drugiej strony dzięki strukturze wiesz, jaki bieg nadać rzeczom, nie musisz zajmować się wszystkim sama, wiesz, czego od kogo wymagać. Porządkują i kierunkują działanie.

 

A kiedy pracujesz na swoim? Jesteś sobie sama sterem, żeglarzem i okrętem. Równocześnie. I czasem trudno się zorientować, na którą funkcję w tym momencie położyć nacisk, czemu nadać priorytet, w co najpierw włożyć ręce. Dłuższy czas takiego działania przynosi przeciążenia, rezygnację i pomysł, że się nie nadajesz, że z Tobą coś nie tak.

Jeśli popatrzysz na siebie jak na zespół, rozpoznasz w nim strukturę, łatwiej Ci będzie zobaczyć, jak rozwiązać sytuację, co zmienić, zidentyfikować co i jakiej uwagi się domaga. I szybko okaże się, że decyzja, w co ręce włożyć jest prosta, a rzeczy superpilnych i superważnych wcale nie tak wiele.

Pomyśl o sobie jak o zespole, sprawdzaj, kto się czym i kiedy zajmuje i jak mu idzie.

Rozliczaj zespół z wykonanych zadań, sprawdzaj, jakich umiejętności każdy członek zespołu potrzebuje, by swoje zadania wykonywać sprawniej i pewniej. Wtedy łatwiej odkryjesz swoje obszary rozwoju i trudniej Ci będzie o konstatację, że własny biznes to nie Twoja bajka.

Struktura nie musi być usztywnieniem, a może dać dużo oparcia.

Komfort struktury we własnej firmie jest taki, że, inaczej niż w korpo, masz 100% wpływ na jej kształt i możesz ją dowolnie kształtować. Oszczędzając sobie sztuki dla sztuki, jeśli uznasz, że jej nie potrzebujesz.

2.  Rozmycie odpowiedzialności – jedna z immanentnych cech korporacji. Potrafi popsuć niejeden genialny pomysł, gdy nikt nie odważy się postawić weta zmianom, poprawkom (albo ich zaproponować). Właśnie po to, by  nie ponosić konsekwencji. A z drugiej strony rozmycie odpowiedzialności pomaga działać (czytaj: wykonywać polecenia) nawet, gdy nie widzimy ich sensu. Trochę na zasadzie: robię bo muszę. Badania wykazują, że działanie z własnej inicjatywy aktywuje inne obszary mózgu niż gdy działamy gdy w sytuacji nakazu, wykonywania czyichś poleceń. Własna firma daje możliwość działania według WŁASNEGO UZNANIA, być dla siebie dobrymi i robić to, co uważamy, że ma sens. Co czasem przekłada się na godziny spędzone  na szukaniu sposobu, by nie musieć sprzedawać ani się prezentować, by działać zgodnie ze sobą (co często przekłada się na 'nie ma mnie'). Natomiast cześć mózgu uaktywniająca się przy przymusie pozostaje w uśpieniu.

Dlatego dobrze jest wejść czasami w buty szeregowego pracownika, który ma niewiele wpływu i musi wykonywać polecenia. Przyjąć, że przez najbliższy czas MUSISZ sprzedawać, MUSISZ doprowadzić projekt do końca, mimo że nie widzisz jego sensu, MUSISZ zadzwonić lub pojawić się gdzieś, gdzie nie bardzo masz ochotę. Żeby wyjść z rutyny, przełamać utarte ścieżki, oswoić się z dyskomfortem.

Dopuść możliwość działania z przymusu i bez poczucia sensu.

Jest spora szansa, że staniesz się dzięki temu bogatsza. Nawet jeśli nie finansowo, to na pewno w lekcje i doświadczenia (będziesz je mogła przełożyć na pieniądze). Ponieważ to Ty jesteś prezesem i w każdej chwili możesz zdecydować o zmianie, nie grozi Ci ugrzęźnięcie w korpobezsensie.

 

 

 

 

3.  Powolność zmian – W korporacji z czasem różnie bywa. Z jednej strony nieprzesuwalne i nierealne terminy, do których musimy się dopasować i spinać, by ich dotrzymać, z drugiej strony powolny rytm wszelkich zmian, które, zanim wejdą w życie, muszą się przemielić w procedurach, spotkaniach i ustaleniach.  Kiedy pracujesz na swoim, możesz szybciej reagować i zmieniać, mniej się przejmować terminami, w końcu wszystko (no, prawie) zależy od Ciebie. Wszystko może być inaczej. Lepiej, sprawniej, po Twojemu. Pamiętaj tylko, że możesz zmienić zdanie i zrobić coś tak jak w korpo: pozwolić zmianie dojrzewać powolnie – może się okaże, że nie jest tak wymagająca? Albo, że wcale jej nie potrzebujesz? Przesunąć termin, albo go dotrzymać? Różnorodność pomaga zrozumieć istotę kwestii i odnaleźć sens.

Przełączaj się pomiędzy rytmem powolnym a szybkim.

Będąc niezależną przedsiębiorczą jednostką nie musisz, ale możesz korzystać z zasobów swoich i doświadczeń, nie musisz usztywniać się i budować siebie w opozycji do nikogo, również korpo.

A Ty z jakich zasobów korpo korzystasz? Czy któreś odrzucasz zdecydowanie? Napisz w komentarzu? Dziękuję.

 

 

 

Iza Kaźmierczak – współautorka serwisu jestembogata.pl, ekonomistka, trenerka rozwoju osobistego, z doświadczeniem w korporacji i jako niezależny przedsiębiorca. Pracuje z kobietami pomagając im zaufać sobie, uskrzydlać ich relacje z pieniędzmi, by zarabiać więcej i żyć w zachwycie. Zobacz bezpłatny ebook „Zarabiaj i żyj w zachwycie. Niezależnie kim jesteś w relacji z pieniędzmi” na jestembogata.pl

Zdjęcia na licencji Creative common 2.1 flickr.com nazwiska autorów w nazwie zdjęcia.

Przeczytaj:

Najnowsze aktualności

Partnerzy

 
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
 
  • SZYBKO, SPRAWNIE I BLISKO
    WSZYSTKIE FIRMY W JEDNYM MIEJSCU

  • NAJNOWSZE WIADOMOŚCI
    KONFERENCJE, WARSZTATY
    DLA KOBIET Z CAŁEGO KRAJU

  • OGÓLNOPOLSKI SERWIS
    SKUPIA KOBIETY ORAZ
    KOBIECE BIZNESY W POLSCE